Więcej niż zabawa
Prawo czy bezprawie? »
Nie ulega wątpliwości, że firmy przykładają coraz większą wagę do atmosfery w pracy. Stosunki z kolegami z działu przekładają się w dość oczywisty sposób na efektywność pracy, a pośrednio także na wyniki całej korporacji. Prężnie rozwija się więc rynek wyjazdów integracyjnych i szkoleń z naciskiem na zajęcia typu team building, czyli budujące zespół.
Sam termin „team building” mało komu jest obcy, choć jego natura jest dość złożona. Nie jest to bowiem ani zabawa, ani szkolenie sensu stricte. – Team building to cykl zajęć, który sprawia, że uczestnicy uczą się ze sobą komunikować, liczyć na siebie i działać wspólnie dla dobra ogółu – mówi Krzysztof Michniewicz, managing director Incentive Concept Poland. To świadome tworzenie procesu grupowego. Lepsza współpraca członków zespołu skutkuje potem większą efektywnością ich działań zawodowych jako grupy. Zajęcia, które zwykle odbywają się w terenie, stawiają przed grupą problem pozornie bardzo daleki od codziennych zawodowych czynności. Pozornie, bo w rzeczywistości członkowie grupy uczą się tego, co w pracy bardzo ważne: wzajemnego zaufania, podziału ról, komunikacji, tworzenia struktur w zespole.
Angażuje każdego
Jest także i inny cel, dla którego organizuje się team building. – Gdy na jakimś wyjeździe uczymy się a potem zwyczajnie bawimy, jemy itd., pracownicy mają tendencję do łączenia się w małe grupki czy to osób w podobnym wieku, czy z jednego miasta, czy o podobnych zainteresowaniach – mówi Barbara Leśniczak, kierownik ds. kontroli jakości w IQS and Quant Group, zajmująca się także organizacją imprez dla przedstawicieli terenowych firmy. Takie naturalne zresztą zachowania zamiast łączyć – dzielą. Osoby mniej towarzyskie znikają z imprezy, starsze – siedzą z boku. – To nie zdaje egzaminu, bo organizując taki wyjazd chcemy przecież, by ludzie z różnych regionów lepiej się poznali, polubili, żeby wzrosło ich zaangażowanie w pracę; profesjonalny team building uniemożliwia uciekanie z imprezy czy zabawy w podgrupach, zmusza do interakcji – dodaje Barbara Leśniczak.
Jak było, jak jest
Początki profesjonalnego team buildingu sięgają w Polsce połowy lat dziewięćdziesiątych. Była to wtedy głównie zabawa: pikniki, strzelanie z łuków, kusz czy wiatrówek, proste turnieje, gry i zabawy harcerskie. Z upływem czasu firmy podnosiły poprzeczkę – chciały czegoś nowego, co poprzez zabawy integracyjne wzmocniłyby zespół. Pojawiły się więc gry terenowe z użyciem nawigacji i orientacji w terenie: militarne, survivalowe. Przez pewien czas bardzo popularny był paintball czy jazda quadami i samochodami terenowymi, dziś atrakcje same w sobie już nie wystarczają. – Firmy już to znają, dlatego lepiej wpleść te elementy w scenariusz gry terenowej – mówi Rafał Świątkowski, właściciel firmy Orienteering organizującej imprezy integracyjne, sportowe i motywacyjne. Grupa może np. otrzymać zadanie unieszkodliwienia paintballowego snajpera, a gdy któryś z członków zostanie „ranny”, trzeba go będzie przetransportować w bezpieczne miejsce.
Na sportowo
Odchodzi się także od sportów ekstremalnych, a przynajmniej zmienia się ich zastosowanie. – Mogą być elementem np. scenariusza „olimpiady”, w którym zespoły rywalizują ze sobą w różnych nietypowych konkurencjach – mówi Rafał Świątkowski. W przypadku takich „olimpiad” chodzi o zaangażowanie zespołu przeciwko zespołowi, a nie indywidualną rywalizację. Łatwo wtedy o obserwację zespołowych zachowań, widać liderów, klaryfikują się role w grupie. Podobnie zresztą jak w przypadku nie tyle ekstremalnych sportów, co gier odbywających się w ekstremalnych warunkach. Gry takie mogą np. polegać na spędzeniu nocy w terenie, szukaniu w lesie wiktu i opierunku, budowaniu tratw, przeprawie przez bagna. Pokazują m.in. umiejętność podejmowania decyzji w krytycznych, stresujących sytuacjach.
Także dla umysłu
Zdaniem Arkadiusza Nowaka, commercial executive directora gdańskiej firmy Nowak Adventure, rosnącą popularnością cieszą się obecnie zajęcia oparte na grach logicznych i intelektualnych. Przykładem może być choćby grupowe układanie puzzli. Rywalizuje ze sobą kilka zespołów, z których każdy ma jak najszybciej ułożyć swój komplet puzzli. Komplety są jednak ze sobą przemieszane, zespoły muszą się więc wymieniać puzzlami. Co pięć minut osoby z różnych zespołów rotacyjnie podchodzą do stołu na trzydziestosekundowe negocjacje, podczas których mogą się wymienić, mogą jednak strategicznie zachować element układanki dla siebie i utrudnić grę innym. – Uczy to myślenia strategicznego i pracy w zespole, ale także pozwala zaobserwować tendencje do zachowań agresywnych, bo i takich nie brakuje podczas tego typu zabaw – mówi Arkadiusz Nowak.
Między biurowcami
Większość firm organizuje team building poza miastem, chcąc dać pracownikom wytchnienie od codzienności. Okazuje się jednak, że także w miastach można zrealizować ciekawy program team buildingu. – Grupy konferencyjne czy kongresowe obradujące w mieście często mają po spotkaniu kilka godzin, które chcą zagospodarować – mówi Rafał Świątkowski. Wtedy właśnie jest okazja do tzw. gier miejskich, czyli aktywnego zwiedzania miasta połączonego np. z rozwiązywaniem szpiegowskiej zagadki. Zadaniem grupy może być znalezienie i rozminowanie bomby podłożonej przez grupę terrorystów czy zdobycie tajnych informacji, które pozwolą odnaleźć porwaną panią Basię. – Zabawy takie czasem wymagają od zespołu wejścia w interakcję z przechodniami, których muszą zmusić do określonego działania – mówi Świątkowski. Grę miejską można oczywiście dowolnie modelować, dostosowując ją do potrzeb danej firmy.
Dawaj zamiast brać
Od kilku lat obserwuje się także trend do łączenia aktywności rozwijających współpracę w zespole z działalnością charytatywną, z pomaganiem innym. Programy typu „give instead of take” (dawaj zamiast brać) cieszą się rosnącą popularnością. – Budowa placu zabaw dla dzieci, remont szkoły czy prowadzenie zajęć z dziećmi w Turcji nie tylko wzmacnia zespół, ale także uczy wrażliwości, odpowiedzialności, buduje świadomość uczestników – mówi Krzysztof Michniewicz.
Element strategii
Duży nacisk kładzie się obecnie na wymierne efekty team buildingu. Firmy wymagają od organizatorów feedbacku, analizy zaobserwowanych zachowań, podsumowania przygotowanego najlepiej tego samego dnia. Często zapominają, że team building nie przynosi natychmiastowych efektów. Musi to być działanie precyzyjnie zaplanowane i długofalowe. – Dobór aktywności team buildingowych powinien być spójny z całościową strategią firmy w zakresie zarządzania personelem, jedynie wtedy będzie skuteczny – mówi Dorota Rzeszutek, project leader agencji EmLab. Niestety zdecydowana większość spotkań, których celem jest budowanie zespołu, to wciąż imprezy jednorazowe. Firmy wpisujące w swoją strategię konsekwentne tworzenie zespołów tak niestandardowymi metodami jak team building to z reguły organizacje zarządzane w nowatorski sposób, zatrudniające cennych i wymagających pracowników. Pojawiły się natomiast zapytania o tzw. team building „24h”. – Takie dłuższe niż kilka godzin przedsięwzięcie wymaga od wszystkich większego zaangażowania – mówi Arkadiusz Nowak. – Często polega na tym, że pracownicy nie wiedzą, dokąd i po co jadą, a czeka ich prawdziwy survival – dodaje. Bardzo istotne jest, by w imię dbania o swoich pracowników nie zniszczyć efektów team buildingu. Czasem bowiem zdarza się, że firma wyłącza z pewnych aktywności niektóre osoby, np. ze względu na ich cechy fizyczne (takie jak tusza), nieśmiałość czy wysokie stanowisko. – Stoją wtedy z boku i przyglądają się kolegom czy podwładnym, co nie tylko utrudnia innym skupienie się, ale zamiast łączyć – buduje podziały – mówi Arkadiusz Nowak.
Gdzie i po co?
Samo miejsce imprezy ma drugorzędny charakter. Specjaliści zgadzają się, że ciekawy projekt można zrealizować zarówno w kraju, jak i za granicą. Podobnie jak w przypadku każdego firmowego wyjazdu, o wyborze miejsca decyduje specyfika projektu, budżet i pora roku. Wyjazd zagraniczny, a co za tym idzie także i wyższe koszty, motywuje się zazwyczaj atrakcjami niedostępnymi w kraju. Najważniejsze jednak, żeby miejsce nawiązywało swoim charakterem do koncepcji team buildingu. Team building przyda się każdej firmie, w której istotna jest praca zespołowa. Zajęcia te są szczególnie skuteczne przy adaptacji nowych pracowników, fuzjach czy przejęciach, a także w obliczu nowych zadań i sytuacji. Służyć mogą nie tylko wzajemnemu poznaniu się członków zespołu i poprawie atmosfery w pracy. – W obecnej sytuacji na polskim rynku pracy jednym z najważniejszych celów team buildingu może okazać się zatrzymanie kluczowych pracowników poprzez stworzenie zespołu przyjaciół chcących ze sobą współpracować – twierdzi Przemysław Maciążek, PR manager agencji Rival Group. Trudno się nie zgodzić, szczególnie że taki zespół bardziej angażuje się w rozwój firmy i osiąganie przez nią coraz lepszych wyników.




